Dlaczego ludzie nie dbają o dobro wspólne i jak ich przekonać do bycia członkiem lokalnej wspólnoty

W swoim sąsiedztwie codziennie spotykamy ludzi, którzy za nic mają dobro lokalne i niszczą ciężką pracę innych ludzi. Jak przekonać ich do zmiany nastawienia?

Wspólne dobro, to dobro wszystkich

Życie w sąsiedztwie z osobami nie szanującymi wspólne dobro mieszkańców potrafi być frustrujące. Ile to już razy widziałeś jak sąsiad pali na klatce, mimo zakazów i za każdym razem w powietrzu czuć paskudny zapach, bądź byłeś niemiło zaskoczony po wejściu do publicznej toalety? Ludzie traktują rzeczy darmowe, bądź nie należące bezpośrednio do nich jako coś czym można pomiatać, dewastować. Dzieje się tak ponieważ nie odczuwają realnych konsekwencji swoich czynów. Skoro nie należy to do nich, ani bezpośrednio do nikogo – ich zdaniem nikt nie odczuje szkody. Niestety rzeczywistość jest zgoła inna i prędzej czy później na własnej skórze odczujemy nasze zachowanie – karma do nas wróci. Takie ważne jest zatem abyśmy przestali być ignorantami i zaczęli mieć świadomość naszych czynów. W przeciwnym wypadku nie będzie sensu budowania np. darmowych parków, gdyż i tak zaraz zostaną zaśmiecone.

Jak przekonać innych?

Jak zatem przekonać osoby, do których nic nie dociera i żyją w bańce, w której nie robią przecież nikomu krzywdy? Oto kilka sposobów:

Rozmowa i edukacja

Nie należy na samym początku iść na wojnę z takimi osobami. Często merytoryczna rozmowa w zupełności wystarczy. Część osób bowiem nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że niektóre ich czyny uprzykrzają życie innym ludziom. Świeżo upieczeni studenci mogą być w błędzie, sądząc, że piątek wieczorem to dla całego bloku czas odpoczynku, a muzyka puszczana grubo po ciszy nocnej nikomu nie przeszkadza.

Ważne jest aby podczas rozmowy starać się dojść do kompromisu i wyjaśnić dlaczego nie podoba nam się takie zachowanie jakim jest zakłócanie wspólnego dobra (w tym przypadku ciszy nocnej)

Pomoc ze strony władz miasta

Zdarza się, że przyczyną, dla której właściciele psów nie zbierają odchodów po swoich pupilach jest brak kosza w pobliżu. Oprócz rozmowy z takimi osobami można więc zwrócić się do władz miasta, które zajmą się postawieniem dodatkowych pojemników, co może rozwiązać problem. Wówczas, jeśli właściciele nie będą nadal skorzy do sprzątania po swoich psach, można mówić o celowym działaniu na rzecz niszczenie wspólnego dobra. W tym wypadku pozostaje ostateczność.

Co jeśli nie da się tego załatwić pokojowo?

Niektóre osoby bez poczucia realnych konsekwencji nigdy nie zmienią swojego zachowania. W przypadku notorycznie niszczących wspólne dobro, do których nie docierają prośby, a podczas prób rozmowy wymigują się agresywnie pozostaje jedynie zawiadomienie na policję lub skarga. Kiedy takie toksyczne dla lokalnego otoczenia osoby dostaną parę mandatów, bądź grzywny – to przemówi im do rozsądku.

Dodaj komentarz